O teorii przywiązania w kontekście psychoterapii
Czy człowiek potrzebuje relacji?
Czym są style przywiązania?
Jaki jest mój styl przywiązania, jak to sprawdzić?
Czy mogę zmienić swój styl przywiązania?
Naukowcy badają szczęście.
Rozpocznę ten wpis jakby naokoło tematu, od wyników badań prowadzonych już prawie 90 lat!
Tak, to nie pomyłka. Na Harvardzie w 1938 roku rozpoczęto badania nad szczęściem człowieka, Harvard Study of Adult Development.
Z ciekawostek dodam, że najpierw badano tylko grupy mężczyzn, (kto by tam wtedy interesował się szczęściem kobiet) na Harvardzie wtedy uczyli się sami mężczyźni, jednak z czasem rozszerzono zakres badania również na kobiety. Korci mnie, żeby napisać tu teraz kilka zdań o sytuacji kobiet w tamtych czasach, nakreślić tło, ale nie ma to żadnego znaczenia dla tego artykułu. Badanie było bardzo długie i wieloaspektowe, wielowymiarowe, bo badano dosłownie wszystko w życiu osób z grupy badawczej. Pierwsze wyniki tego upubliczniono w 1977 roku, oszczędzę opisu, bo sedno jest najważniejsze! Największy wpływ na poczucie satysfakcji życiowej, tu powiedzmy szczęścia, mają RELACJE! Nie pieniądze, sukcesy, poważanie, a relacje sprawiają, że żyjemy dłużej i szczęśliwiej.
Nie znalazłam artykułów, ani nie pamiętam jak ukształtowały się we mnie te przekonania, ale mam jasne połączenie wyników tych badań, z tym, że jesteśmy bardziej stadni w swojej naturze, niż chcemy to przyznać. Instynkty stadne w nas sprawiają, że czujemy się bezpiecznie, dobrze, szczęśliwie, gdy jesteśmy w dobrych relacjach. Bo tak na logikę, kiedyś to właśnie stado zapewniało bezpieczeństwo, dawało możliwość przetrwania, rozwoju, rozmnażania. Poza stadem ginęło się z zimna i głodu. Ewolucja zaprogramowała nas na szukanie relacji. Zauważcie, że dopiero od niedawna społeczeństwo jest tak zorganizowane, że można bezpiecznie i zasobnie żyć w izolacji. Przez tysiące lat byliśmy bezpośrednio zależni od relacji z innymi ludźmi. Tym przydługi wstęp, nakreślam jak ważne są relacje w życiu człowiek. My nie mamy wyboru, czy relacje są dla nas ważne czy nie, to jest wpisane w nasz mózg i nie da się tego wydłubać.
Od urodzenia w szponach relacji.
Dzisiaj nikogo już nie dziwi, że dziecko potrzebuje bliskości i czułości w ilościach ustalanych przez nie. Jednak w latach 40, kiedy powstawała teoria przywiązania Bowlbiego, w psychologii panowały trendy stawiające na behawioryzm i psychoanalizę. To rzutowało na sposób opiekowania się dziećmi. Pomysł, że dziecko przywiązuje się do matki tylko dlatego, że ona je karmi, pozbawiony był orientacji na emocjonalne aspekty ich relacji. Część z nas pamięta termin: Zimny chów. Aż dreszcz przeszedł mi po plecach, jak trafna jest ta nazwa. Nie przytulać za dużo, nie całować, nie brać na ręce gdy płacze, niech się wypłacze, zaraz mu przejdzie. Dominowała podejrzliwość wobec zachowań dziecka i jego potrzeb. Zaspokajanie ich mogło dziecko popsuć, uszkodzić jego wychowanie i potem będzie z nim problem, będzie roszczeniowe i nieusłuchane, niedostosowane społecznie, a nawet, może stać się agresywne, lub nadmiernie zależne, a przez to nie stanie się później samodzielne. I gdy to piszę, doznaję lekkiego zamieszania, bo brak granic i struktur, rzeczywiście może mieć wpływ na wykształcenie się zaburzonej struktury osobowości u dziecka, ale brak opieki również. Były podręczniki z poradami wychowawczymi, gdzie było opisywane co ile karmić dziecko, ile je nosić na rękach i jak często przytulać, by go nie zepsuć, nie rozpieścić. „Przywiązanie nie jest oznaką słabości – to fundament rozwoju”- pisał Bolwby. Z jego obserwacji i eksperymentów, które prowadził, wynikało jasno, że dzieci są zaprogramowane do relacji, do zależności. „ Teoria więzi opiera się na założeniu, że potrzeba bycia w bliskiej relacji wpisana jest w nasze geny. Jesteśmy zaprogramowani do pozostawania w relacji zależności z ważnymi dla nas osobami. Potrzeba ta zaczyna się jeszcze przed naszym narodzeniem i kończy dopiero wraz ze śmiercią. Potrzeba posiadania bliskiej osoby jest tak ważna, że w naszych mózgach wykształcił się osobny, biologiczny mechanizm odpowiedzialny wyłącznie za tworzenie i regulowanie relacji z ludźmi, do których jesteśmy przywiązani. Nazywa się on system przywiązania i składa z emocji oraz zachowań, które zapewniają nam poczucie bezpieczeństwa i ochrony płynące z samego tylko faktu przebywania blisko kochanej osoby” („Partnerstwo bliskości” A. Levine i R. Heller, bardzo zachęcam do tej książki).
Trzy, cztery style przywiązania.
Bezpieczny styl przywiązania.
Gdy matka (lub ktoś inny, główny opiekun, lub kilku) była wystarczająco dobra. W praktyce oznacza to, że przytulała gdy płakało, karmiła gdy było głodne, dawała ciepło, powtarzalność, przewidywalność, była dostępna i obecna. To w pierwszych miesiącach życia jest niezbędne i wystarczające. I nie chodzi o to, że aby dziecko czuło się bezpieczne, nie można go nigdy niczym zaskoczyć lub zawieść. Bardziej chodzi o to, żeby ilość bezpiecznych, przewidywalnych reakcji matki była większa, niż momentów kiedy dziecku było źle i nikt do niego nie przyszedł, nikt nie reagował. W późniejszym okresie rozwoju, tworzeniu się bezpiecznej więzi będzie sprzyjać: uważne słuchanie, rozumienie, zaciekawienie światem dziecka. To taki rodzaj opieki, gdzie dziecko na każdym etapie rozwoju dostaje informację: jesteś ważny, jesteś ciekawy, świat jest bezpieczny i pełny dobrych ludzi i rzeczy, znajdziesz w nim to, czego potrzebujesz jeśli poprosisz lub poszukasz, a gdy jest ci źle, są wokół dobre ramiona, które cię przytulą i w nich poczujesz ukojenie. Nie oznacza to, że nie mogą istnieć granice i zasady, wręcz przeciwnie, mają one istnieć, był stałe i strzec bezpieczeństwa. Jednak ich respektowanie nie wiąże się z obwinianiem, agresją, manipulacją, karą.
Lękowy styl przywiązania.
Jak sama nazwa mówi, pojawia się tu lęk, niepewność, nieprzewidywalność. Rodzić nie jest stałym, bezpiecznym obiektem i czasami jest niedostępny, albo nieresponsywny. I nie musi chodzić o jakieś duże zaburzenia u rodzica, matka może być w złym stanie zdrowotnym po porodzie, albo może mieć stany depresyjne, albo jest rodzeństwo i czasem potrzebuje zająć się dłużej kimś innym. Dziecko doświadcza dobrej opieki, ale jednocześnie co jakiś czas pojawiają się okresy, lub nawet momenty, gdy nikt nie ma dla niego czasu, nikt nie słyszy gdy płacze i nikt nie karmi gdy czuje głód. Mówi się stylu lękowo-ambiwalentnym, ponieważ takie środowisko może wpłynąć na wytworzenie się różnych strategii radzenia sobie z frustracją, oraz na sposoby zdobywanie uwagi. Dziecko może nauczyć się być bardziej aktywne, nachalne, głośne, żądające, bo takie zachowania przyciągają uwagę dorosłych, albo przeciwnie, bardziej wycofane, czekająca, jakby cierpliwe. Chodzi o taki rodzaj opieki gdzie dziecko dostaje informacje: jesteś ważne, ale czasami jest coś ważniejszego. Świat takiego dziecka może być dość dobrym miejscem, gdzie o uwagę trzeba zawalczyć, albo zasłużyć na nią.
Unikający styl przywiązania.
Ten styl powstaje, gdy dziecko wyraża i komunikuje swoje potrzeby, a w odpowiedzi dostaje najczęściej, chłód, obojętność, albo wręcz jest karane za swoje komunikaty. Dziecko wdraża wtedy strategie, które pozwolą mu przetrwać i zminimalizują poczucie zagrożenia i osamotnienia. Robi to oczywiście intuicyjnie, mamy to wgrane, żeby zachowywać się w taki sposób, by zmniejszyć nieprzyjemne uczucia i zminimalizować zagrożenie. To dzieci, które płakały tak długo, że przestały, bo i tak nikt nie przychodził. Pisanie o tym jest już smutne, a jak trudno musi być takiemu dziecku, które nie może się spakować i wyjechać, bo jest całkowicie zależne od nieczułych, lub niewydolnych rodziców. Świat takich dzieci to miejsce pełne lęków, w którym brakuje dobrych ramion, ciepłych dłoni, kojącego kołysania. Dziecko dostaje informacje: cokolwiek zrobisz i tak będziesz sam, nikt nie przyjdzie cię uratować, więc lepiej zajmij się sobą w samotności. Starsze dzieci dostają komunikat, że muszą sobie poradzić same, że mają być samodzielne, a ich potrzeby nie są dla nikogo ważne.
Zdezorganizowany styl przywiązania.
Z dużą pewnością, to dzieci które doświadczyły przemocy. Wyrażenie emocji i potrzeb spotkało się z atakiem. Matka, opiekunowie, nie tylko pomijali i niezauważali, ale byli agresywni i atakujący, więc trzeba było wyciąć swoje potrzeby, zaprzeczyć im i pozostać w czujności. Żyją z poczuciem, że świat to bardzo niebezpieczne miejsce, nie można nikomu ufać, bo ludzie są agresywni, lepiej się do nich nie zbliżać.
Podsumowując…
Opieka jaką dostaje dziecko w pierwszych latach życia, buduje jego obraz relacji i świata. Staje się wewnętrzną mapa, albo instrukcją obsługi mówiącą o tym jak inni powinni mnie traktować oraz jak w ogóle działa świat relacji. Oprócz tego co działo się w domu, znaczenie w kształtowaniu się stylu przywiązania ma genetyczne wyposażenie dziecka, jego indywidualne cechy, wrażliwość układu nerwowego, oraz szersze środowisko oddziaływania.
Style przywiązania w relacjach i w związkach.
Jakie cechy, zachowania mają osoby z bezpiecznym stylem przywiązania?
Osoba z tym stylem przywiązania w związku wykazuje stałość, czujesz, że możesz jej ufać. Nie boi się zaangażowania, ani zależności. Decyzje podejmuje razem z tobą i jest dość elastyczna, nie ma potrzeby trzymać się tylko swojego zdania. Dobrze i jasno komunikuje swoje potrzeby, zna je i rozumie. W kłótni dąży do kompromisu, związek nie jest dla niej polem bitwy, ale miejscem wymiany miłości i bliskości, dlatego w naturalny, otwarty sposób okazuje uczucia. Chętnie pozna cię ze swoimi znajomymi i rodziną. Nie znaczy, że nie ma swoich słabych miejsc, potrafi być przykra, ale raczej szybko przeprasza, nie obraża się, nie stosuje cichych dni. Czuje się bezpieczna w świecie i z tobą.
Jakie cechy, zachowania przejawiają osoby z lękowym stylem przywiązania?
Ponieważ te osoby żyją prawie ciągle w lęku, tak samo czują się w relacji, a jeszcze gorzej gdy nie mają relacji, wtedy są nieszczęśliwe. Potrzebują ciągłego zapewniania, że wszystko dobrze i ogromnej ilości bliskości, a i tak ciągle nie mają pewności. Nieustannie tropią wszystkie oznaki prawdziwe, czy domniemany, odrzucenia, zdrady, dlatego są bardzo podejrzliwe i nieufne. Stosują różne gierki, by utrzymać zainteresowanie. Nie potrafią wprost mówić o swoich potrzebach, bardzo pragną by partner się domyślił. Potrafią być bardzo wybuchowe i zmienne. Najczęściej biorą do siebie wszystko, są dość wrażliwe i większość sytuacji uznają za zagrażające związkowi. Ciągle boją się o jego rozpad, bardzo nie chcą zostać same, gotowe na poświęcenia, bo związek to ciężka praca. Czują jakby ciągle musiały zasługiwać. Dominuje tam myśl: boję się, że cię stracę, jeśli nie zrobię czegoś żeby cię zatrzymać, mogę zrobić bardzo dużo, oddać bardzo dużo, żebyś tylko tu był.
Jakie cechy, zachowania mają osoby z unikającym stylem przywiązania?
Są to osoby, które musiały uznać, że nikt do nich nie przyjdzie, nikomu nie są potrzebne, ani dla nikogo nie są ważne. Chronią swoją niezależność i demonstrują swoją samotność, jak twierdzę. Często wycofane, uważają, że nie potrzebują wsparcia, przecież muszą sobie poradzić same, jak zawsze. Gdy pojawia się bliskość wycofują się, jest dla nich oczywiste, że to i tak zaraz minie, więc po co robić sobie nadzieję. W głębi bardzo pragną kochać i być kochane, jednak straciły nadzieję, że to możliwe, więc po co się oszukiwać. Ich świat jest pełny zawodzących osób, a one są mało ważne.
Jakie cechy, zachowania mają osoby z zdezorganizowanym stylem przywiązania?
Najczęściej na początku, zachowują się podobnie do osób z bezpiecznym stylem przywiązania: wyrażają uczucia, zapewniają o swoim zaangażowaniu, niektórzy wręcz potrafią zbombardować swoją miłością, wylewnością. Jednak gdy relacja staje się bliska, zaczynają bardziej demonstrować swoją niezależność, poprzez dystans emocjonalny i fizyczny, wyraźnie rysując granicę między wami. Osoby te pragną bliskości, wręcz zespolenia z drugą osobą, ale gdy robi się blisko, zaczynają się dusić i reagują ucieczką. Wyraźny jest tu cykl zbliżania się i oddalania. Nie mają wglądu w siebie, nie potrafią jasno określić czego potrzebują, ani co się z nimi dzieje, swoje trudne emocje widzą jako rezultat nieodpowiedniego zachowania partnera. Często mają bardzo sztywną i jasną wizję jak powinien wygadać związek, jednak jeszcze nie spotkali osoby, która by temu sprostała, dlatego mają długą historię związków, wszystkie nieudane. Często powtarza się cykl: jesteś wspaniały, z tobą stworzę doskonały związek,- zjednoczmy się,
– jesteś za blisko- robisz coś źle- muszę się odsunąć, bo zaraz się uduszę- gdzie jesteś- tęsknię- teraz wreszcie czuję bliskość- odejdź,to zbyt dużo. By oddalić się z relacji bez skrupułów, widzą partnera jako osobę pełną wad, niewystarczającą, zawodzącą, jakby zniknęło wszystko co dobrego dana osobą wnosi do związku. Po rozstaniu doświadczą ulgi i często brak im refleksji nad zamieszaniem, które tworzą, by już niedługo znaleźć kolejną wspaniałą i cudowną osobę i rozpocząć cykl.
Podsumowując.
Każdy z nas ma wypracowane schematy na relacje z innymi ludźmi. Powstawały one przez całe nasze życie, rzeźbione doświadczeniami bliskości, miłości, przyjaźni, opieki, zdrady, porzucenia, ignorowania i innych uczuć, które wzbudzały w nas bliskie i dalsze nam osoby z naszego życia. Gdy je odkrywamy, możemy zaobserwować w jaki sposób wpływają one na relacje z innymi. Niektóre nasze zachowania i reakcje będą wspierać zdrowe i serdeczne więzi z otaczającymi nas ludźmi. Inne, będą miały nikłe znaczenie. Niektóre będą zniechęcać ludzi do nas, albo wręcz ich ranić. Relacja jest zawsze wytworem więcej niż jednej osoby. W parze, obydwoje wpływają na kształt relacji i wzajemnie uczą się bycia razem. Jest to jak prywatny taniec, którego kroki tworzą partnerzy w czasie tańca. Styl przywiązania można zmieniać, można nad nim świadomie pracować i wprowadzać co raz więcej bezpieczeństwa i zaufania. Można się tego uczyć na terapii pary, albo indywidualnie na swojej terapii, a nawet bez terapii.
Jeśli artykuł wzbudził Twoje zainteresowanie, pytania, albo niezrozumienie, zostaw komentarz, albo napisz do mnie.
Pisząc artykuł opierałam na latach swojego doświadczenia w pracy z partnerami i dziesiątkach książek, artykułów i szkoleń, oraz na książce „Partnerstwo bliskości” A. Levine i R. Heller, do której bardzo Cię zachęcam.